Start rakiety Falcon 9 z misją FormoSat-5 – 24 sierpnia 2017


Na 24 sierpnia 2017, na godzinę 20:50 czasu polskiego (18:50 UTC) zaplanowano start rakiety Falcon 9 z misją FormoSat-5. Start odbędzie się z platformy SLC-4E w Vandenberg Air Force Base w Kalifornii. Okno startowe potrwa 44 minuty.

Start będzie można oglądać na żywo w zakładce LIVE na naszej stronie.

Podczas dwunastej tegorocznej misji, Falcon 9 wyniesie na orbitę heliosynchroniczną tajwańskiego satelitę FormoSat-5. Ten ważący zaledwie 475 kg satelita, zaprojektowany i zbudowany przez National Space Organization (narodowa, cywilna agencja kosmiczna Tajwanu), będzie służył do obserwacji ZIemi. Został on wyposażony w sensory panchromatyczny (pozwalający robić czarno-białe zdjęcia o rozdzielczości przestrzennej 2 m) oraz multispektralny (pozwalający na generowanie obrazów kolorowych o rozdzielczości 4 m). Pierwotnie satelita miał zostać wyniesiony w kosmos na szczycie rakiety Falcon 1, jednak po tym, jak firma SpaceX zdecydowała się na porzucenie tego projektu, ładunek został przeznaczony do wyniesienia przy pomocy rakiety Falcon 9.

Zbliżająca się misja będzie trzecią tegoroczną z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Poprzednie dwie miały na celu dostarczenie na orbitę każdorazowo dziesięciu satelitów konstelacji Iridium NEXT. Obie te misje zakończyły się sukcesem, udało się również dwukrotnie wylądować pierwszym stopniem rakiety na statku Just Read The Instructions na Oceanie Spokojnym.

Pomimo spełnienia przez SpaceX wszystkich wymagań formalnych i środowiskowych do przeprowadzania lądowań na lądzie na zachodnim wybrzeżu, firma tym razem nie zdecydowała się na to. Można jedynie przypuszczać, że platforma do lądowania lub inny sprzęt naziemny konieczny do jego przeprowadzenia, nie był jeszcze w pełni gotowy podczas składania wniosku o pozwolenie na lądowanie podczas misji FormoSat-5. Dlatego też również tym razem zostanie podjęta próba lądowania pierwszego stopnia rakiety na statku, który będzie się znajdował około 344 km od platformy startowej. Jeśli się powiedzie, będzie to piętnaste udane lądowanie boostera Falcona 9 i dziewiąte na pływającej platformie.

19 sierpnia firma SpaceX potwierdziła na Twitterze, że udało się przeprowadzić test statyczny rakiety przed misją. Rakieta została ustawiona na platformie startowej, zatankowana, a silniki jej pierwszego stopnia zostały odpalone na około trzy i pół sekundy. Następnie paliwo zostało wypompowane, a rakieta wróciła do hangaru, gdzie zamontowano na jej szczycie satelitę. Test statyczny służy do sprawdzenia, czy wszystkie elementy rakiety oraz systemy naziemne działają dobrze i pozwala na wyeliminowanie ewentualnych błędów i usterek przed dniem startu, aby zmniejszyć ryzyko przerwania procedury startowej.


Autor: Mamuts

Konferencja prasowa po misji CRS-12


Tuż po udanym wyniesieniu statku zaopatrzeniowego Dragon w przestrzeń kosmiczną i kolejnym udanym lądowaniu rakiety Falcon na przylądku Cape Canaveral, odbyła się konferencja prasowa z udziałem przedstawiciela SpaceX, Hansa Koenigsmanna i NASA w osobie Dana Hartmanna, który pełni rolę zastępcy dyrektora do spraw ISS.


Podczas konferencji dowiedzieliśmy się kilku rzeczy na temat nadchodzących planów SpaceX. Podczas planowanej na 27 września misji z satelitą SES-11 ma zostać wykorzystany przetestowany w locie booster. To już drugi raz gdy firma SES decyduje się na taki krok. Przypomnijmy, że 30 marca 2017 roku satelita SES-10 został pierwszym ładunkiem, który SpaceX dostarczyło na orbitę wykorzystując używany pierwszy człon rakiety. Był to ten sam pierwszy stopień Falcona 9, który wziął udział w misji CRS-8, a następnie wylądował na znajdującej się na Atlantyku autonomicznej barce Of Course I Still Love You. Firma była bardzo zadowolona udanym, ponownym wykorzystaniem pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 i jak widzimy dalej wspiera SpaceX w rozwijaniu tej rewolucyjnej technologii. Podczas wrześniowej misji ma zostać wykorzystany pierwszy stopień Falcona 9, który wziął udział w czerwcowej misji CRS-10, kiedy to wylądował na platformie Landing Zone 1 (LZ-1) znajdującej się na Cape Canaveral. Rakieta z satelitą SES-11 będzie prawdopodobnie pierwszą w tym roku, która skorzysta z platformy startowej SLC-40 znajdującej się na Cape Canaveral. Platforma przechodziła remont po wrześniowym wybuchu rakiety Falcon 9 z satelitą Amos 6. Uruchomienie SLC-40 pozwoli również na rozpoczęcie prac na LC-39A, mających na celu przygotowanie platformy do przyjęcia Falcona Heavy, którego pierwszy start jest zaplanowany na listopad tego roku.


Wykorzystania przetestowanych w lotach boosterów nie wyklucza również NASA, która obecnie analizuje możliwość użycia jednej z takich rakiet podczas którejś z nadchodzących misji CRS. Na początku spekulowano, że może do tego dojść już podczas grudniowej misji CRS-13, jednak bardziej prawdopodobne jest, że będziemy musieli poczekać na to nieco dłużej. Niemniej jednak jest to bardzo dobry i napawający optymizmem ruch ze strony amerykańskiej agencji kosmicznej, co może tylko przyspieszyć proces popularyzacji wykorzystywania przetestowanych w locie rakiet w przemyśle kosmicznym. Warto również dodać, że podczas poprzedniej misji CRS, która miała miejsce w czerwcu tego roku, został wykorzystany po raz pierwszy statek zaopatrzeniowy Dragon, który już wcześniej odbył raz lot na ISS, po czym wrócił na Ziemię. Bardzo możliwe, że podczas wszystkich następnych misji zaopatrzeniowych zostaną wykorzystane przetestowane w locie Dragony, lecz to również zależy tylko i wyłącznie od NASA, która może sobie zażyczyć wyprodukowania nowych egzemplarzy.


Astronauci, którzy jako pierwsi polecą załogową wersją Dragona na Międzynarodową Stację Kosmiczną, zostaną ogłoszeni w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Na tę chwilę pierwsza, bezzałogowa misja załogowej wersji Dragona, podczas której przeprowadzony zostanie lot na ISS, jest zaplanowana na luty 2018 rok, a załogowa misja na okolice Maja. Przed tym SpaceX musi wykonać jednak szereg modyfikacji i usprawnień platformy LC-39A, takich jak zamontowanie ramienia, za pomocą którego astronauci będą mogli dostać się do kapsuły na szczycie rakiety.

Autor: OCISLY

Udany start i lądowanie Falcona 9 podczas misji CRS-12

SpaceX przeprowadziło kolejny, jedenasty w tym roku, udany start Falcona 9. Tym razem rakieta wyniosła na niską orbitę okołoziemską statek transportowy Dragon, który dostarczy zapasy i sprzęt naukowy na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Start odbył się 14 sierpnia 2017 o godzinie 18:32 czasu polskiego (16:32 UTC) z historycznej platformy startowej LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie.

Nieco ponad 10 minut po starcie Dragon oddzielił się od drugiego stopnia rakiety, a około trzy minut później zostały rozłożone jego panele słoneczne, które będą dostarczać mu zasilanie. Teraz kapsuła wykona serię manewrów, dzięki którym za dwa dni dotrze w okolice Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Następnie, 16 sierpnia, około godziny 11:30 rozpocznie się proces zbliżania i chwycenia statku przez robotyczne ramię Canadarm 2. Ten proces będzie można oglądać na NASA TV. Od godziny 14:30 czasu polskiego (12:30 UTC) prowadzona będzie operacja instalacji kapsuły do modułu ISS – Harmony.

Na pokładzie statku znalazło się ponad 2900 kg zapasów oraz sprzętu potrzebnego astronautom przebywającym na stacji. Wśród sprzętu znalazł się między innymi CREAM (ang. Cosmic Ray Energetics And Mass) – urządzenie do badania promieniowania kosmicznego oraz Spaceborne Computer, komputer zbudowany przez Hewlett-Packard we współpracy z NASA w celu zbadania wpływu promieniowania kosmicznego na podzespoły komputerów. Więcej na ten temat można przeczytać w poprzednim artykule opisującym misję CRS-12

Dzisiejsza misja była ostatnią, podczas której wykorzystany został nowy statek Dragon. Wszystkie następne misje będą oparte na kapsułach już wcześniej używanych. Firma SpaceX już raz wykorzystała kapsułę dwukrotnie – był to statek, który wziął udział w misjach CRS-4 oraz CRS-11.

Kilka minut po starcie pierwszy stopień rakiety Falcon 9 rozpoczął proces powrotu na Ziemię. Tym razem, ze względu na niską masę ładunku oraz docelową orbitę, można było zdecydować się na lądowanie na lądzie. Po oddzieleniu się drugiego stopnia, pierwszy odwrócił się, a następnie wykonał boostback burn, czyli ponowne odpalenie środkowego silnika, w celu zmiany kierunku lotu. Kilka minut później silnik rakiety został odpalony po raz trzeci, aby spowolnić ją podczas ponownego wejścia w ziemską atmosferę. Czwarte i zarazem ostatnie odpalenie miało miejsce już w ostatnich sekundach lotu i trwało aż do lądowania. Ostatecznie rakieta osiadła na Landing Zone 1 (LZ-1) 7 minut i 45 sekund po starcie. Było to czternaste udane lądowanie pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 i jednocześnie szóste na lądzie.

Pełne nagranie ze startu i lądowania można zobaczyć poniżej:


Autor: Mamuts

Start rakiety Falcon 9 z misją CRS-12 – 14 sierpnia 2017


Na 14 sierpnia, na godzinę 18:31 czasu polskiego (16:31 UTC), SpaceX planuje wystrzelenie rakiety Falcon 9 ze statkiem transportowym Dragon z zaopatrzeniem dla astronautów przebywających na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Rakieta wystartuje z historycznej platformy startowej LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego.

Transmisja na żywo ze startu będzie dostępna w zakładce LIVE na naszej stronie.

Złapanie kapsuły przez robotyczne ramię Canadarm 2 na stacji kosmicznej zaplanowano na 16 sierpnia, na godzinę 13:00 czasu polskiego (11:00 UTC). Cały proces będzie można oglądać na NASA TV od godziny 11:30 czasu polskiego (09:30 UTC). Instalację Dragona do modułu Harmony będzie można oglądać od godziny 14:30 czasu polskiego (12:30 UTC).

Część ładunku Dragona ma stanowić CREAM (ang. Cosmic Ray Energetics And Mass), instrument zbudowany na Uniwersytecie w Maryland, mający służyć do badania promieniowania kosmicznego. Długoterminowe prowadzenie pomiarów ponad atmosferą ziemską powinno dać dużo dokładniejsze wyniki niż dotychczasowe badania za pomocą balonów stratosferycznych.

Na pokładzie znajdzie się też miejsce dla superkomputera Spaceborne Computer zbudowanego przez Hewlett-Packard. Głównym celem misji Spaceborne Computer będzie przeprowadzenie badań, które pozwolą odpowiedzieć na pytanie czy wysoce zaawansowane podzespoły komputerowe mogą przetrwać dłuższy czas w przestrzeni kosmicznej bez uprzednich modyfikacji sprzętu i specjalnego przygotowania go do działania w kosmosie. Sprzęt nie został w żaden sposób przystosowany do obecnej na ISS radiacji. Wyniki rocznej misji, która powstała w wyniku kooperacji firmy HP i NASA,  zostaną z pewnością wzięte pod uwagę podczas planowania załogowego lotu na Marsa.

Działanie superkomputera zostało oparte o system operacyjny Linux i będzie on najpotężniejszym superkomputerem, który został kiedykolwiek wysłany w przestrzeń kosmiczną. Spaceborne Computer potrafi obliczać dane z prędkością jednego teraflopsa. Zostanie on zamontowany przez astronautów w module Destiny, gdzie odbędzie swoją misję.

Misja CRS-12 będzie ostatnią, podczas której użyta zostanie nowa kapsuła Dragon. W czasie wszystkich następnych misji SpaceX wykorzysta używane kapsuły, które już wcześniej posłużyły do dostarczenia ładunku na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Po raz pierwszy firma ponownie wykorzystała kapsułę podczas ostatniej misji zaopatrzeniowej (CRS-11) w czerwcu bieżącego roku.

Tak jak podczas poprzednich misji na ISS, tak i tym razem podjęta zostanie próba lądowania pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 na platformie Landing Zone 1 (LZ-1) na Cape Canaveral. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będzie to czternaste udane lądowanie boostera Falcona 9 i szóste na lądzie.

Test statyczny przed misją przeprowadzono 10 sierpnia. Rakieta została ustawiona na platformie startowej, zatankowana do pełna, a silniki jej pierwszego stopnia odpalono na nieco ponad trzy sekundy, podczas których rakieta nie odrywała się od Ziemi. Następnie paliwo zostało wypompowane, rakietę opuszczono do pozycji horyzontalnej i schowano do hangaru, gdzie przymocowano do niej kapsułę Dragon. Test miał na celu sprawdzenie działania rakiety, systemów naziemnych oraz procedur. Przeprowadzenie testu statycznego pozwala naprawić ewentualne usterki i błędy, aby zminimalizować ryzyko przerwania procedury startowej w dniu rozpoczęcia misji.


Obecnie pogoda daje 70% szans na start w wyznaczonym terminie. Główną przeszkodą mogą być chmury kłębiaste, mogące powodować zamarzanie oraz intensywne opady deszczu.


Autorzy: Mamuts, OCISLY, Elthiryel

Najbliższe plany SpaceX – sierpień 2017


Po trwającej ponad miesiąc przerwie, podczas której strefa wystrzeliwania rakiet na wschodnim wybrzeżu USA pozostawała zamknięta ze względu na prace konserwacyjne, SpaceX planuje powrót do lotów w sierpniu.

Najbliższą planowaną misją jest CRS-12, w ramach której Falcon 9 wyniesie na niską orbitę okołoziemską (LEO) statek transportowy Dragon, który dostarczy zapasy i sprzęt do eksperymentów naukowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Start zaplanowany jest obecnie na 13 sierpnia, na godzinę 18:58 czasu polskiego (16:58 UTC), z platformy startowej LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie. Po separacji drugiego stopnia spodziewane jest lądowanie boostera na platformie LZ-1 w Cape Canaveral, tak jak podczas poprzednich misji do ISS. Start był pierwotnie planowany na 10 sierpnia, ale został przesunięty ze względu na opóźnienia misji TDRS-M, którą NASA uznała za priorytetową. Antena satelity TDRS-M została uszkodzona podczas procesu zamykania jej w osłonie ładunku rakiety Atlas V, co spowodowało przesunięcie startu na 10 sierpnia. Ostatecznie opóźnienie wzrosło jeszcze bardziej i obecnie start planowany jest na 20 sierpnia, ale ze względu na zaktualizowany już wcześniej harmonogram, szanse na wcześniejszy start CRS-12 są niewielkie. Część ładunku Dragona ma stanowić CREAM (ang. Cosmic Ray Energetics And Mass), instrument zbudowany na Uniwersytecie w Maryland, mający służyć do badania promieniowania kosmicznego. Długoterminowe prowadzenie pomiarów ponad atmosferą ziemską powinno dać dużo dokładniejsze wyniki niż dotychczasowe badania za pomocą balonów stratosferycznych. Jak dowiedzieliśmy się ze spotkania komitetu rady doradczej NASA, podczas misji CRS-12 po raz ostatni zostanie użyta całkowicie nowa kapsuła Dragon. Podczas kolejnych lotów wykorzystywane będa wyłącznie używane kapsuły, które już wcześniej były w kosmosie.
Na sierpień SpaceX planuje jeszcze jeden start. 24 sierpnia, o godzinie 20:50 czasu polskiego (18:50 UTC), z platformy SLC-4E w Vandenberg Air Force Base (VAFB) w Kalifornii ma wystartować Falcon 9 i wynieść na orbitę chińskiego satelitę obserwacyjnego, FormoSat 5. Miejsce lądowania pierwszego stopnia rakiety podczas tej misji nie jest na razie znane. Satelita jest bardzo lekki, więc powrót na ląd jest technicznie możliwy, natomiast nie jest jasne czy platforma do lądowania jest już gotowa i czy SpaceX uzyska niezbędne zezwolenia.

Pierwotnie na sierpień była również zaplanowana misja OTV-5 (Orbital Test Vehicle 5) z wahadłowcem X-37B dla Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (USAF), ale została ona przesunięta na 7 września. Nie zostały podane przyczyny opóźnienia, natomiast prawdopodobnie przynajmniej częściowo są za to odpowiedzialne problemy z satelitą TDRS-M. X-37B to bezzałogowy, autonomiczny samolot kosmiczny, produkowany przez firmę Boeing, przypominający miniaturową wersję promów kosmicznych używanych przez NASA do 2011 roku. OTV-5 to pierwsza misja podczas której taki pojazd zostanie wyniesiony na innej rakiecie niż Atlas V. Start odbędzie się z Florydy, ale nie ma pewności która platforma startowa zostanie wykorzystana – LC-39A czy SLC-40. Każda dotychczasowa misja z serii OTV trwała dłużej od poprzedniej – ostatnia zakończyła się po 718 dniach. Można przypuszczać, że tym razem rekord znowu zostanie pobity. Cel misji nie jest znany. Booster przeznaczony do tego startu był widziany po koniec lipca w drodze z fabryki w Kalifornii do centrum testowego SpaceX w Teksasie.

Znamy również wstępne daty dwóch kolejnych wrześniowych startów SpaceX. 27 września ma odbyć się misja SES-11, której celem jest dostarczenie satelity na geosynchroniczną orbitę transferową (GTO), natomiast na 30 września zaplanowana jest trzecia już misja z satelitami konstelacji Iridium NEXT, które mają zostać dostarczone na niską orbitę okołoziemską (LEO).


Elon Musk, CEO SpaceX, zapowiedział na Twitterze, że dziewiczy lot Falcona Heavy powinien odbyć się w listopadzie tego roku. Rakieta wykorzysta dwa boczne człony, które zostały już wcześniej użyte jako pierwsze stopnie Falcona 9 – jeden podczas misji Thaicom-8, a drugi podczas CRS-9. Środkowy człon jest nowy, ze względu na znaczne różnice konstrukcyjne w stosunku do bocznych. Obecnie wszystkie trzy boostery nowej rakiety znajdują się na Florydzie, z czego jeden boczny czeka na modyfikacje pozwalające na jego ponowne użycie w FH. Start Falcona Heavy uzależniony jest od naprawy platformy SLC-40 na Cape Canaveral, która została zniszczona podczas zeszłorocznej eksplozji rakiety Falcon 9 z satelitą Amos-6. Dopiero po odbudowaniu drugiego miejsca do startów ze wschodniego wybrzeża, SpaceX będzie mogło przystąpić do przetestowania nowej rakiety. Konieczne są również modyfikacje historycznej platformy LC-39A, aby mogła obsłużyć większą rakietę.

Trwają też przygotowania do pierwszego startu załogowego Dragona. Zanim jednak to nastąpi, konieczne jest zainstalowanie na platformie LC-39A ramienia, które zapewni astronautom dostęp do kapsuły. To zaplanowano na późną jesień tego roku.


Autorzy: Mamuts, Elthiryel

Elon Musk na konferencji ISSRDC


W dniach 17-19 lipca w Waszyngtonie odbyła się konferencja ISSRDC (International Space Station Research and Development Conference), podczas której swoje wystąpienie miał Elon Musk, CEO SpaceX. W czasie prawie półtoragodzinnego wywiadu poruszył kilka ważnych i ciekawych tematów, a także przedstawił bliższe i dalsze plany firmy.

Jedną z najważniejszych informacji, jakie przekazał Musk, jest rezygnacja z planów lądowania kapsułą Dragon 2 przy pomocy silników. Zarówno wersja załogowa, jak i towarowa, będą lądować wykorzystując wyłącznie spadochrony, a silniki SuperDraco posłużą wyłącznie jako system ratunkowy dla astronautów na wypadek problemów z rakietą w czasie startu. W towarowej wersji Dragona 2 nie będzie ich w ogóle, chociaż wg Muska kapsuła i tak powinna przetrwać ewentualną eksplozję rakiety. Z lądowania zrezygnowano ze względu na wysoki stopień ryzyka, co bardzo by utrudniło, a wręcz uniemożliwiło kwalifikację kapsuły przez NASA do lotów załogowych. Trudności sprawiało też stworzenie nóg do lądowania wysuwających się z osłony termicznej. Musk powiedział, że technicznie Dragon 2 wciąż powinien móc osiąść na powierzchni Ziemi przy pomocy silników SuperDraco, ale ze względu na brak nóg musiałby lądować na czymś miękkim. Nie wykluczył również powrotu do takiego sposobu lądowania w przyszłości.

Z rezygnacją z lądowania za pomocą silników wiąże się również całkowite anulowanie misji Red Dragon. Miała ona polegać na wysłaniu na Marsa zmodyfikowanej wersji Dragona 2, który miał wejść w marsjańską atmosferę, a następnie wylądować na Czerwonej Planecie wykorzystując silniki SuperDraco. Głównym celem misji miało być przetestowanie lądowania na Marsie, tak aby zebrać dane pozwalające w przyszłości lądować w ten sposób planowanym dużym statkiem marsjańskim, ITS (Interplanetary Transport System), ale w SpaceX oceniono, że profil wejścia w atmosferę i lądowania zbyt znacząco różni się między dwoma statkami, aby miało to sens. Wydaje się, że dla kapsuły tak niewielkich rozmiarów ten sposób lądowania na Marsie nie ma obecnie sensu, natomiast Musk potwierdził, że nie zmieniły się plany dotyczące ITS, który ma lądować wykorzystując wyłącznie silniki.

Potwierdziły się również wcześniejsze plotki, mówiące o tym, że SpaceX planuje stworzyć mniejszą wersję ITS, której zadaniem ma być przede wszystkim wynoszenie w kosmos dużych i ciężkich ładunków. Ma to pozwolić na przetestowanie i dopracowanie w nieco mniejszej skali technologii niezbędnych do funkcjonowania pełnowymiarowego wariantu ITS. Dodatkowo, dzięki takiej wersji rakiety potencjalni klienci będą mogli stosunkowo tanio wynosić na orbitę duże ładunki, co dotychczas było niemożliwe. Może to sprawić że rynek na takie usługi znacznie się rozrośnie, dzięki czemu SpaceX pozyska dodatkowe środki finansowe na realizację swojego dalekosiężnego planu, jakim jest kolonizacja Marsa.

Elon Musk wspomniał też o tym, że pierwszy start Falcona Heavy może zakończyć się niepowodzeniem. Ocenił, że rakieta ma spore szanse na niedostarczenie ładunku na orbitę. Wiąże się to z faktem, że budowa i poziom skomplikowania rakiety znacznie przekroczył założenia, na których opierano się podczas jej wstępnego projektowania. Dwa najbardziej krytyczne momenty, które mogą spowodować największe problemy, to odpalenie 27 silników trzech boosterów, a w późniejszym etapie lotu separacja dwóch bocznych członów. O ile pierwszy problem prawdopodobnie zostanie rozwiązany przez odpalanie silników sekwencyjnie, zamiast wszystkich na raz, to z drugim ciężko sobie poradzić bez przetestowania rakiety w locie.

Dowiedzieliśmy się również, że nowa platforma startowa, która jest budowana w południowym Teksasie, będzie mogła służyć jako zapasowe miejsce do startów z misjami na Międzynarodową Stację Kosmiczną. W przypadku np. przejścia huraganu przez wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych i zniszczenia znajdujących się tam platform startowych, będzie możliwe zapewnienie stałych dostaw zapasów dla astronautów przebywających na pokładzie stacji.

Kolejnym tematem poruszanym przez Muska był koszt ponownego wykorzystania kapsuły Dragon. Tegoroczna misja CRS-11, podczas której został użyty statek z misji CRS-4, była pierwszą misją orbitalną korzystającą z używanego statku kosmicznego od czasów końca ery wahadłowców w 2011 roku. Musk zdradził, że koszt sprawdzenia, modernizacji i naprawy kapsuły był zbliżony do kosztu budowy nowej. Co jednak ważne, już przy kolejnych misjach z używanymi statkami koszt powinien spaść do około 50 procent ceny nowej kapsuły, a w dalszej perspektywie powinien być on jeszcze niższy. Firma zdobyła już doświadczenie w odnawianiu kapsuły, co pozwoli znacząco przyspieszyć proces i obniżyć jego koszty.

Wspomniany został również plan odzyskiwania osłon ładunku. Koszt budowy dwuczęściowej osłony, która normalnie spala się w atmosferze, szacowany jest na od pięciu do sześciu milionów dolarów. Dotychczas kilkukrotnie udało się odzyskać jedną z połówek osłony, jednak ani razu nie było to w pełni udane przedsięwzięcie. Osłony są wyposażone w silniki manewrowe i sterowany spadochron, co pozwala je wyhamować i nakierować na odpowiedni obszar na oceanie, z którego zostaną wyłowione. CEO SpaceX przewiduje, że pierwsze w pełni udane odzyskanie osłon powinno nastąpić pod koniec bieżącego roku, a ich ponowne użycie w locie może nastąpić na przełomie lat 2017 i 2018.

W planach ciągle znajduje się odzyskiwanie drugiego stopnia rakiety, który stanowi około dwadzieścia procent jej kosztu. To zadanie ma jednak niski priorytet. Próby związane z lądowaniem drugiego stopnia zostaną podjęte dopiero wtedy, gdy ponowne wykorzystanie pierwszego członu zostanie lepiej opanowane i przyspieszone. Ważniejsze od odzyskiwania drugiego stopnia jest również wprowadzenie do regularnego użytku kapsuły Dragon 2. Dopiero po tym będzie można przejść do prac związanych z odzyskiem całej rakiety.

SpaceX planuje do końca bieżącego roku przeprowadzić jeszcze dwanaście startów rakiet. Najbliższe trzy sierpniowe misje to CRS-12 – misja zaopatrzeniowa na Międzynarodową Stację Kosmiczną (14 sierpnia z LC-39A z Centrum Kosmicznego im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie), FormoSat-5 (24 sierpnia z SLC-4E z Vandenberg Air Force Base w Kalifornii) oraz OTV-5 – start z wahadłowcem X-37B (28 sierpnia, również z LC-39A). W czwartym kwartale firma powinna mieć trzy aktywnie działające platformy startowe. W tej chwili działają jedynie LC-39A oraz SLC-4E. Platforma SLC-40 na Cape Canaveral została uszkodzona podczas zeszłorocznego wybuchu rakiety Falcon 9 z satelitą Amos-6 podczas przygotowań do testu statycznego. Obecnie trwa jej odbudowa i przygotowywanie do ponownego uruchomienia.

Do końca 2018 SpaceX chce być w stanie wystrzelić rakietę Falcon 9 w 24 godziny po wylądowaniu jej pierwszego stopnia. Elon Musk uważa, że powinno być możliwe ponowne wykorzystanie pierwszego członu bez jakichkolwiek napraw i modyfikacji, włączając w to ponowne malowanie. Zapewnia jednak, że firma zrobi wszystko, aby nie miało to wpływu na powodzenie misji i bezpieczeństwo ładunków klientów.

Pełne nagranie z wystąpienia Elona Muska można zobaczyć poniżej.


Autorzy: Mamuts, Elthiryel

Najbliższe plany SpaceX – lipiec 2017


Po pierwszym półroczu, w czasie którego SpaceX z powodzeniem wystrzeliło dziesięć rakiet i po tym jak przeprowadzono trzy misje w ciągu dwunastu dni, teraz czeka nas nieco dłuższa przerwa w startach. Przez najbliższe ok. trzy tygodnie strefa wystrzeliwania rakiet na wschodnim wybrzeżu USA, znajdująca się pod kontrolą Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (USAF), będzie zamknięta z powodu zaplanowanych wcześniej prac konserwacyjnych. W tym czasie nie będą możliwe starty żadnych rakiet ze znajdujących się na Florydzie platform startowych, w związku z czym SpaceX planuje odbyć kolejne loty dopiero w sierpniu.

Najbliższą zaplanowaną misją jest CRS-12, w ramach której Falcon 9 wyniesie na niską orbitę okołoziemską (LEO) statek transportowy Dragon, który dostarczy zapasy i sprzęt do eksperymentów naukowych na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Start zaplanowany jest obecnie na 10 sierpnia, na godzinę 20:07 czasu polskiego (18:07 UTC), z platformy startowej LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie. Część ładunku ma stanowić CREAM (ang. Cosmic Ray Energetics And Mass), instrument zbudowany na Uniwersytecie w Maryland, mający służyć do badania promieniowania kosmicznego. Długoterminowe prowadzenie pomiarów ponad atmosferą ziemską powinno dać dużo dokładniejsze wyniki niż dotychczasowe badania za pomocą balonów stratosferycznych. Na pokładzie Dragona znajdzie się także niewielkie urządzenie, przy pomocy którego firma Made in Space chce przetestować technologię wytwarzania w warunkach mikrograwitacji światłowodów, które mają pozwolić na bardziej efektywny przesył danych na duże odległości. Testowy światłowód wróci na Ziemię, również na pokładzie Dragona. Podczas tej misji na ISS zostanie również dostarczone 7 satelitów w standardzie CubeSat, które następnie zostaną wypuszczone ze stacji na orbitę. Po separacji drugiego stopnia spodziewane jest lądowanie boostera na platformie LZ-1 w Cape Canaveral, tak jak podczas poprzednich misji do ISS.


Na 24 sierpnia, na godzinę 20:50 czasu polskiego (18:50 UTC) zaplanowano start Falcona 9 z satelitą FormoSat 5. Ten chiński satelita obserwacyjny Ziemi zostanie wystrzelony z Vandenberg Air Force Base (VAFB) w Kalifornii, z platformy SLC-4E. Będzie to trzeci start SpaceX z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych w tym roku. Miejsce lądowania pierwszego stopnia rakiety podczas tej misji nie jest na razie znane. Chociaż firma ma zezwolenie na przeprowadzanie lądowań na lądzie, to odnośnie tego startu nie podano jeszcze żadnych szczegółów. Dotychczas nie podejmowano próby powrotu pierwszego członu na ląd po startach z VAFB.

Kolejną sierpniową misją będzie start Falcona 9 z wahadłowcem X-37B. Jest to bezzałogowy, autonomiczny samolot kosmiczny, przypominający miniaturową wersję promów kosmicznych używanych przez NASA do 2011 roku. Podczas OTV-5 po raz pierwszy taki wahadłowiec zostanie wyniesiony na innej rakiecie niż Atlas V. Start zaplanowano na 28 sierpnia, z platformy LC-39A. Każda dotychczasowa misja z serii OTV trwała dłużej od poprzedniej – ostatnia zakończyła się po 718 dniach. Można przypuszczać, że tym razem rekord znowu zostanie pobity. Cel misji nie jest znany.

Przed kilkoma dniami na Cape Canaveral dotarł boczny booster Falcona Heavy. Jest to używany pierwszy stopień, który wcześniej posłużył w rakiecie, która wyniosła na orbitę satelitę Thaicom 8 w maju 2016 roku. Po tej misji został przewieziony do ośrodka testowego w McGregor, w Teksasie, gdzie przeszedł serię testów. Na Florydzie jest też prawdopodobnie środkowy człon FH. W związku z tym wszystkie boostery nowej rakiety SpaceX są już w jednym miejscu (drugi boczny, który został odzyskany po misji CRS-9, jest przerabiany w hangarze SpaceX na wschodnim wybrzeżu). Gwynne Shotwell, dyrektor operacyjny firmy, zapowiedziała, że Falcon Heavy powinien odbyć swój dziewiczy lot do końca bieżącego roku i w sumie trzy loty w ciągu najbliższych 18 miesięcy.


Autorzy: Mamuts, Elthiryel

USAF ogłosiło przetarg na pięć startów rakiet


Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) ogłosiły, że zbierają oferty na pięć startów rakiet – najwięcej od kiedy SpaceX uzyskało certyfikację i może konkurować z United Launch Alliance o tego typu kontrakty.

Claire Leon z Sił Powietrznych USA powiedziała, że grupowanie startów to sposób na uproszczenie i przyspieszenie procesu zakupu usługi wyniesienia satelitów. Dzięki temu zainteresowane firmy muszą złożyć tylko jedną ofertę.

Zapytanie ofertowe dotyczy trzech startów z satelitami GPS trzeciej generacji, startu z dwoma geostacjonarnymi satelitami, służącymi do obserwacji innych satelitów (AFSPC-8) oraz startu z satelitą, mającym na celu przetestowanie technologii do monitorowania wystrzeliwanych pocisków oraz adapterem na dodatkowy ładunek (AFSPC-12). Te ostatnie trafią na orbitę geosynchroniczną. Nie wiadomo kiedy miałyby odbyć się starty ze zbudowanymi przez Lockheed Martin satelitami GPS, ale pozostałe dwa starty planowane są na rok 2020.

Do końca bieżącego roku mają pojawić się jeszcze dwa zapytania ofertowe, jedno dotyczące pojedynczego startu i jedno dotyczące, podobnie jak tutaj, grupy pięciu startów. Możliwe, że do tej grupy zostanie dodany jeszcze jeden start satelitów GPS trzeciej generacji.

Chociaż dotychczas jedynym dostawcą usług wynoszenia w kosmos ładunków związanych z bezpieczeństwem narodowym była firma United Launch Alliance, zmieniło się to niedawno za sprawą SpaceX.

Aby jednak SpaceX mogło stawać do tych przetargów, będą potrzebować większej rakiety niż Falcon 9. W tej chwili zajmują się budową i przygotowaniem do pierwszego lotu Falcona Heavy. Ta rakieta nie jest jednak na razie certyfikowana do lotów z ładunkami wojskowymi. Proces certyfikacji musi zakończyć się zanim USAF przyzna kontrakty. Leon powiedziała, że przed tym muszą zobaczyć co najmniej jeden start i co najmniej trzy starty przed faktycznym lotem z ich ładunkiem.

Gwynne Shotwell, dyrektor operacyjny firmy, zdradziła w zeszłym miesiącu, że Falcon Heavy jest na dobrej drodze do dziewiczego lotu jeszcze w tym roku i powinien wystartować trzy razy w ciągu najbliższych 18 miesięcy.

Siły Powietrzne nie zezwoliły na wykorzystanie do tych misji poprzednio używanych pierwszych stopni rakiet. Leon poinformowała, że dopuszczenie rakiet wielokrotnego użytku będzie wymagać całkowicie nowego procesu certyfikacji. Jednakże istnieje możliwość, aby w przyszłości korzystać ze sprawdzonych w locie boosterów. Leon przyznała, że starają się obniżyć koszty startów i jeśli komercyjni operatorzy będą oferować używane rakiety w lepszych cenach, to konieczne będzie wzięcie tego pod uwagę. Może to jedynie zająć nieco więcej czasu, aby przekonać się do tego rozwiązania.

Źródło: SpaceNews

Autorzy: Haussbrandt, Mamuts

Satelita Intelsat 35e umieszczony na orbicie


Po raz dziesiąty w tym roku SpaceX wystrzeliło rakietę Falcon 9 i bezpiecznie umieściło ładunek na orbicie. Start odbył się 6 lipca, o godzinie 01:38 czasu polskiego (5 lipca, 23:38 UTC) z historycznej platformy startowej LC-39A w Centrum Kosmicznym im. Johna F. Kennedy’ego na Florydzie.

Tym razem Falcon 9 wyniósł na geosynchroniczną orbitę transferową (GTO) satelitę Intelsat 35e. Ładunek odłączył się od drugiego stopnia rakiety 32 minuty po starcie. Teraz ważący 6761 kg i zbudowany przez Boeinga na platformie Boeing-702MP satelita wykona serię manewrów, aby dotrzeć na orbitę geostacjonarną. Tam przejdzie testy, aby ostatecznie wejść do użytku i służyć mieszkańcom Europy, Ameryki, Karaibów i Północnej Afryki. Jego żywotność przewidziana jest na co najmniej 15 lat.

Ze względu na dużą masę ładunku, który wymaga znacznie większej ilości paliwa do wyniesienia na pożądaną orbitę, nie podjęto próby odzyskania pierwszego stopnia rakiety. Była to trzecia tegoroczna misja, podczas której nie zdecydowano się na odzyskanie boostera. Pierwszą z nich była misja z satelitą EchoStar 23 w marcu, a drugą misja Inmarsat-5 F4 w maju.

Początkowo rakieta miała wystartować 3 lipca, jednak na 9 sekund przed startem odliczanie zostało przerwane przez komputer i start przełożono na następny dzień. Kolejnego dnia sytuacja powtórzyła się i zdecydowano, że konieczne będzie sprawdzenie wszystkich systemów rakiety jak i sprzętu naziemnego.

Dziesięć sekund przed startem system przeprowadza serię testów aby upewnić się, że Falcon 9 jest gotowy do startu. Podczas drugiej próby dane w systemie nawigacyjnym rakiety nie zgadzały się z limitami wprowadzonymi do komputera naziemnego. Ostatecznie zdecydowano się na zmianę limitów, aby uniknąć ponownego zatrzymania odliczania. Przez cały czas rakieta jak i sprzęt naziemny były w pełni sprawne, co potwierdzili pracownicy SpaceX podczas jednodniowej przerwy pomiędzy drugą a trzecią próbą wystrzelenia rakiety.

Pełne nagranie ze startu można zobaczyć poniżej.


Autor: Mamuts

Rosyjskie plany pokonania SpaceX


Rosja, wraz ze swoją efektywną flotą rakiet, przez długi czas była wiodącym graczem na światowym rynku wynoszenia satelitów. Ostatnie niepowodzenia przy startach Sojuzów i Protonów nie pomagają, ale obecnie największym zagrożeniem dla rosyjskiego prymatu jest SpaceX.

Rosyjscy oficjele nie byli zbyt skorzy do przyznania, przynajmniej publicznie, że SpaceX może zagrozić ich pozycji. Nawet w zeszłym roku liderzy krajowego przemysłu kosmicznego umniejszali znaczenie wysiłków SpaceX w celu stworzenia rakiety wielokrotnego użytku, co ma obniżyć całkowity koszt startów. Ton ich wypowiedzi zaczął się zmieniać w tym roku, kiedy SpaceX zaczęło ponownie wykorzystywać pierwsze stopnie rakiet i w ten sposób demonstrować zasadność tego rozwiązania.

W nowym wywiadzie opublikowanym na stronie Roskosmosu, dyrektor rosyjskiej agencji Igor Komarow przyznaje, że SpaceX stanowi “poważne wyzwanie” dla przemysłu kosmicznego jego kraju. Komarow zarysował strategię, dzięki której jego zdaniem Rosja będzie w stanie konkurować ze SpaceX w ciągu następnych pięciu lat.

Krótkoterminowo Rosja będzie pracować nad kontrolą kosztów produkcji, żeby móc cenowo rywalizować z amerykańską firmą. W ciągu najbliższych pięciu lat zakończą się prace nad Sojuzem 5, rakietą o porównywalnych możliwościach do Falcona 9. Jednorazowy Sojuz 5 ma być mniej skomplikowany niż wcześniejsze rakiety z rodziny Sojuz, a jego loty mają kosztować do 20% mniej niż dotychczas. “Jeśli uda nam się osiągnąć ten cel, zapewni to konkurencyjność”, powiedział Komarow. Jego zdaniem SpaceX w ciągu najbliższych pięciu lat osiągnie tylko 15-20 procentową redukcję kosztów startu.

SpaceX jest powściągliwe w mówieniu o redukcji kosztu dzięki użyciu sprawdzonych w locie pierwszych stopni, ale Gwynne Shotwell, dyrektor operacyjny firmy, mówiła o trzydziestoprocentowej zniżce na lot swojej pierwszej używanej rakiety. To wygląda na punkt początkowy obniżania cen, a nie końcowy.

Pięć lat temu, w 2012 roku, SpaceX wystrzeliło rakietę Falcon 9 dopiero trzy razy, za każdym razem w locie demonstracyjnym. Od tego czasu SpaceX wystrzeliło jeszcze ponad 30 rakiet z trzema znacznymi modernizacjami, zwiększającymi ich możliwości i umożliwiającymi lądowanie. Finalna wersja rakiety, Block 5, ma zadebiutować pod koniec tego roku i jest zaprojektowana tak, żeby była zdolna do kilkunastu lotów, jednocześnie obniżając koszt startu i skracając czas pomiędzy kolejnymi lotami.

Jeśli SpaceX było w stanie dokonać tak wiele w ciągu 5 lat, to wątpliwym wydaje się, że amerykańska firma będzie w stanie zaoferować jedynie 15-20-procentową redukcję kosztów lotu do 2022 roku. Wygląda na to, że będzie to 50%, albo nawet więcej, szczególnie jeśli SpaceX poczyni postępy w kwestii odzyskiwania drugiego stopnia i owiewek - nad czym firma pracuje z zapałem.

Możliwe, że jedynym sposobem, dzięki któremu Rosja może uzyskać przewagę, jest niepowodzenie SpaceX, ale liczenie na to, że konkurentowi powinie się noga wygląda na słabą strategię biznesową.

Źródło: Ars Technica

Autor: Haussbrandt